Ta strona używa plików cookies.
Polityka Prywatności    Jak wyłączyć cookies? AKCEPTUJĘ

Michał Rożek 

Pod rokiem 1184 kanonik Jan Długosz zapisał: "Papież Lu­cjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb księcia i monarchy polskiego Kazimierza, których już łaskawie ;wysłuchał jego poprzednik, Aleksander II, postanawia dać wymienionemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana. (. ..) Na większa cześć zarówno świętego, jak Po­laków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa t4odeny Idziego. Ten przybywszy ze świętymi szczotkami do arakowa 

(. ..) został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedeona, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które mu wyszły naprzeciw siedem mil". Dodaje dziejopis, że "na cześć zaś świętego męczennika biskup krakowski Gedeon zbudował dla niego poza murami Krakowa z wielkim nakładem kosztów kościół kunsztownej roboty". Inne źródła stwierdzaj, że fundacja kościoła należała do księcia, biskup zaś był tylko współfundatorem. Erygował tu kolegiatę. Relikwie złożone w katedrze wawelskiej. Cząstka kości przypadła kolegiacie św. Floriana.

Polsce przybył nowy święty, który odtąd wraz ze Św. Woj­ciechem, potem od roku 1253 ze św. Stanisławem należał do głów­nych patronów kraju. Szczątki Floriana złożono w miejscu naj­godniejszym - "in medio ecclesia-" - tj. na środku katedry krakowskiej, która od tej pory stała się centrum kultu męczennika. Drugim ośrodkiem kultowym była kolegiata św. Floriana. Ogłoszony obok św. Wojciecha patronem Polski, św. Florian szybko stał się przedmiotem czci, a kult jego rozszerzał się gwałtownie obejmując zrazu Małopolską, potem Śląsk i Wielkopolskę, a po unii krewskiej (1385) przenikał na ziemie litewskie i ruskie.

Jak silny był ten kult w XIV stuleciu świadczy choćby nazwa Florencja, która ochrzczono podkrakowski Kleparz, gdzie mieściła się kolegiata św. Floriana. W roku 1436 biskup Zbigniew Oleśnicki uznał za pryncypalnych patronów diecezji kra­kowskiej i Królestwa Polskiego świętych Wojciecha, Wacława, Stanisława i Floriana, co szybka zyskało powszechne uznanie, a utwierdziła ikonografia patronów Polski. Kult św. Floriana zyskał na znaczeniu wkrótce po roku 1528, kiedy podczas wielkiego pożaru Krakowa, za jego przyczyno ocalała spora część Kleparza. Uznano w nim patrona chroniącego skutecznie przed ogniem, co szybko znalazło odbicie w przedstawieniach świętego.

W stolicy Królestwa Polskiego - w Krakowie - pilnie strzeżono relikwii świętych Floriana, 
Wacława i Stanisława. Partykuły tych męczenników spoczywały w katedrze wawelskiej. Towarzyszyły wszystkim bez wyjątku koronacjom, ślubom i po­grzebom monarszym. Wierzono głęboko w ich wstawiennictwo przed Tronem Opatrzności. Co roku - w maju - z katedry wawelskiej zmierzała do kolegiaty św. Floriana procesja z relikwia­mi św. Floriana, podobnie jak rok rocznie niesiono kości św. Stanisława z Wawelu na Skałkę. Przynoszono wtedy z katedry w ozdobnym relikwiarzu głowę św. Floriana. Pierwotny relik­wiarz powstał z fundacji kardynała Zbigniewa Oleśnickiego. Obecny jest dawnym relikwiarzem na czaszkę św. Stanisława, do którego przypuszczalnie w wieku XVII przełożono głowę św. Floriana. Wypada przypomnieć, że obok puszkowego relikwiarza na czaszkę św. Floriana posiada katedra relikwiarz w kształcie ręki z partykuło męczennika. Pochodzi z I ćwierćwiecza XVII w. i u schyłku tego stulecia przerobiono go kosztem biskupa Mikołaja Oborskiego. Warto także przypomnieć, że najstarsza pieczęć kleparska miała wyobrażenie takiego relikwia­rza. To publiczne, procesjonalne, okazywanie relikwii św. Floriana przetrwało aż do okresu dwudziestolecia międzywojennego. Wtedy z pejzażu kultury religijnej Krakowa zniknęła wielobarwna procesja, a z nią prastary szlak Wawe1 - Kleparz, ta szczególna więź datująca się najprawdopodobniej od r.1189.

W świadomości społecznej osoba św. Floriana niezaprzeczal­nie wiązała się z opieko przed ogniem. Stąd liczne drobne figurki, obrazy, ryciny św. Floriana, umieszczone po bramach, na fasadach domów, niemal magicznie strzegące dobyto ludzkie­go przed wszechniszczącym. pożarem. Przykładów takich można by mnożyć. Zawsze uroczystościom patronalnym w kolegiacie św. Floriana towarzyszyła oprawa straży pożarnej.

Najważniejszym przejawem kultu świętych są zawsze dzieła sztuki, które stanowią nieme źródła świadomości religijnej. Św. Florian zajmuje poczesne miejsce w naszej ikonografii chrześcijańskiej. W katedrze wawelskiej pojawił się na jed­nym ze skrzydeł słynnego tryptyku Św. Trójcy (1467), a później znalazł właściwe sobie miejsce wśród patronów Regni Poloniae w kaplicy Zygmuntowskiej (ok. 15301). Jego wizerunek upowszechniła XVI-wieczna grafika zestawiając go z reguły ze świętymi patronami Polski. W dobie nowożytnej mnożyć by można przykłady przedstawień św. Floriana, czy to w malarstwie, czy też w rzeźbie. Sylwetka rycerza w zbroi z chorągwią w jednej dłoni, a wiaderkiem z wodą w drugiej, zrosła się z polskim pejzażem. Nie było doprawdy u schyłku Rzeczypospolitej Obojga Narodów wioski czy kościoła gdzie by nie stała figura św. Floriana, bądź obraz tego czczonego świętego. Był patronem od ognia i wody, zatem żywiołów trapiących wszystkich bez wyjątku, możnych i ubogich, w przeważającej zaś mierze ludność wiejska. Powodzie i pożary to ongiś chleb powszedni. Od utrapień tych łask wypraszano u św. Floriana.

Najpełniej jednak kult św. Floriana rozminął się w kole­giacie kleparskiej. Starą średniowieczną jeszcze świątynię zniszczono podczas "potopu" szwedzkiego. Niebawem po zakończeniu zmagań wojennych w ostatniej ćwierci XVII wieku odbudowano ją i rzecz jasna cześć wyposażenia artystycznego poświęcono głównemu patronowi. Wśród zachowanych dzieł malarskich niewątpliwie narzuca się obraz w głównym ołtarzu pędzla Jana Trycjusza, nadwornego malarza Jana III Sobieskiego. Towarzyszą mu malowane wyobrażenia z legendy świętego, dopełniające koncepcji treściowej barokowego ołtarza. Warto dodać, że przed kolegiatą św. Floriana, lub w jej wnętrzu witano przybywające do Krakowa orszaki monarsze, a podanie relikwii św. Floriana należało do wypracowanego rytuału. Tutaj właśnie, przy wrotach swej kolegiaty, witała królów Akademia Krakowska. W skarbcu kolegiaty przechowuje się okazały relikwiarz w kształcie ręki zawierający kość męczennika. Sława i duma z posiadania szczątków świętego docierały do odległych stron. Stad w XVIII stuleciu sprowadzono do Opactwa św. Florian koło Linzu kawałek relikwii naszego męczennika, zdając sobie sprawę, że kult św. Floriana rozwija się głównie w Krakowie.

Wizerunek świętego towarzyszył także wszystkim przekraczającym Bramę Floriańska. Tutaj, od strony kościoła Ma­riackiego, do dziś widnieje okazała barokowa płaskorzeźba w rokokowym obramieniu wyobrażająca św. Floriana, zdającego się bronić królewskie miasto przed ogniem.

Osiemsetlecie sprowadzenia św. Floriana daje okazję do refleksje nad olbrzymia rolą jaka spełniali i nadal pełnią patronowie Ojczyzny, tym szczególniejszą, jako że relikwie męczennika spoczywają w katedrze wawelskiej obok doczesnych szczątków św. Stanisława, w miejscu, które od kilkuset lat funkcjonuje w świadomości narodowej w charakterze Ołtarza Ojczyzny - Ara Patriae. U zarania dziejów chrześcijańskiej Polski stanął św. Wojciech, świadectwo wierze dał biskup Stanisław, a umocnił i rozprzestrzenił św. Florian. Stolica Królestwa Polskiego szczyciła się posiadaniem ciał dwóch męczenników Stanisława i Floriana. Obydwaj mieli też dwa miejsca kultowe: Stanisław Wawel i Skałkę - Florian Wawel i kleparską kolegiata.

Losowe cytaty

Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij.